Rancilio Group nie robi kawy. Rancilio Group robi ekspresy, które robią kawę, która robi różnicę.


Pomyśl o najlepszej kawie, jaką piłeś w życiu. Ta, po której zapytałeś baristę: „jaką maszyną to zrobiłeś?”. Prawdopodobnie odpowiedź brzmiała: Rancilio. Od 1927 roku nie produkujemy kawy – produkujemy moment, w którym kawa staje się doświadczeniem. Moment, gdy 9 barów ciśnienia spotyka się z włoskim temperamentem i rodzi się espresso, które pamiętasz tygodniami.

Rancilio c.d…

We Włoszech mówimy, że „la macchina è solo il mezzo, il caffè è la meta” – maszyna jest tylko środkiem, kawa jest celem. Ale gdy maszynę robią ludzie, którzy wiedzą, że idealne espresso wymaga 25 sekund, 92 stopni i 0,7 grama mniej niż myślisz – wtedy środek staje się częścią celu. To dlatego nasze ekspresy stoją w ponad 115 krajach, od tokijskich jazz-barów po kawiarnie w sercu Mediolanu, gdzie barmani mówią „mi raccomando” – „ufam ci” – zanim włączą nasze maszyny.

270 serc, 7 biografii, jedna pasja


Roberto z działu R&D spędził 14 lat badając, jak temperatura wody zmienia smak kawy. Anna z zespołu serwisowego rozmontowała swój pierwszy ekspres w wieku 12 lat (to była nonna’s Rancilio z 1983). Marco, nasz CEO, nadal pamięta pierwsze espresso, które zrobił ojcu – i jak ojciec powiedział: „brakuje mu duszy, ale maszyna jest dobra”. Dzisiaj Marco prowadzi firmę, która nie sprzedaje ekspresów. Sprzedaje 270 historii, 270 sposobów na to, żeby ktoś w Singapurze albo Sztokholmie powiedział: „ktoś tu rozumie kawę”.

Laboratorium, w którym cisza ma smak


W naszych trzech centrach technologicznych nie ma przypadkowych dźwięków. Jest szum wody na 92 stopniach, delikatny klik mechanizmu, który po 10 000 testów wciąż brzmi jak pierwszy raz. Jest zapach świeżo zmielonych ziaren – testowych, bo prawdziwe zostawiamy baristom. I jest cisza. Taka, która następuje, gdy 25 sekund ekstrakcji mija idealnie, gdy crema ma kolor bursztynu z pianką morską, gdy technolog wiedzieć, że kolejna kawiarnia na drugim końcu świata będzie serwowała espresso, które nie potrzebuje słów.

Nie uczymy kawy. Uczymy zaufania.

Kiedy otwierasz własną kawiarnię, nie kupujesz ekspresu. Kupujesz 6:30 rano, gdy pierwszy klient stoi przed drzwiami i ma spotkanie za 20 minut. Kupujesz 14:47, gdy grupa Niemców pyta o flat white i oczekuje, że zrozumiesz, co to znaczy „nic bez cukru, ale słodki”. Kupujesz 21:15, gdy ostatni gość odchodzi z uśmiechem, który mówi: „było warte czekania”. Dlatego nasze centra szkoleniowe nie uczą tylko techniki. Uczą, jak sprawić, żeby ktoś wrócił – nie dla kawy, ale dla ciebie. Bo dobra maszyna to tylko początek. Reszta to ty.

Rancilio to nie marka. To pytanie, które zadajesz sobie o 5:42 rano: czy dzisiaj zrobię komuś dzień?

My nie wiemy, czy tak będzie. Wiemy natomiast, że jeśli włączysz nasz ekspres, masz najlepszą szansę, żeby odpowiedź brzmiała „tak”. I żeby ta odpowiedź smakowała jak Włochy, pachniała jak twoja ulubona kawiarnia i brzmiała jak „grazie” wypowiedziane z prawdziwym uśmiechem.